Klemen Pisk

pesnik, pisatelj, prevajalec in glasbenik

Radijska igra v poljščini

 

DOBRANOC, MATIJA ČOP !

AUDYCJA RADIOWA NA DOBRANOC

Tłumaczenie: Marcin Warmuz

OSOBY:

MATIJA ČOP
FRANCE PREšEREN
CHŁOPIEC
DZIEWCZYNA

 

    Piran. Nadmorska wrzawa. Samochody. Trąbienie klaksonów. Morze w tle. Pluski    wody spowodowane skokami. Krzyki dzieci. Szczyt turystycznego sezonu.

CHŁOPIEC Naprawdę się cieszę, że starzy puścili cię ze mną nad morze. Ledwo ich                                                                   przekonałem.
DZIEWCZYNA I tak dobrze, że w ogóle ci się udało. Przez ten poprawkowy egzamin    ze słoweńskiego chcieli mnie zamknąć w domu na klucz. Właściwie to dziwne, że  puścili mnie z tobą.
CHŁOPIEC Przecież obiecaliśmy im, że nad morzem będziesz się uczyć na  poprawkę. Podręcznik nawet zabrałaś z sobą.
DZIEWCZYNA: Oj, dobrze, że mi przypomniałeś. Mam go tutaj. Przepraszam, ale 
trochę powtórzę, a potem pójdziemy się razem kąpać.
    Kartkuje po podręczniku.
CHŁOPIEC Zostaw teraz tą książkę. Przecież jesteś nad morzem! Lepiej się oddaj morskim przyjemnościom! Spójrz na tych wesołych, szczęśliwych i opalonych ludzi, którzy leżą na plaży albo na przykład na tego śmiesznego starego pana we fraku i cylindrze, ale zakręcony!
DZIEWCZYNA We fraku i w cylindrze? Gdzie? Nigdzie go nie widzę. Nabijasz się ze mnie?
CHŁOPIEC Nie, naprawdę, popatrz tam na brzegu. Nogi sobie moczy w morzu.  Zupełnie zwariowany!
DZIEWCZYNA Aha! Widzę go! Ha, ha... Rzeczywiście jest zakręcony. I tak śmiesznie ubrany.
CHŁOPIEC (szyderczo) Patrz nawet cylinder położył na skale.
DZIEWCZYNA Mam nadzieję, że nie porwie mu go przypływ. Ha, ha... Tak dziwnego faceta dzisiaj nie zobaczysz. (poważnieje) Ale jakiś znajomy mi się wydaje, tak jakbym go już gdzieś widziała.
CHŁOPIEC A nie jest to przypadkiem któryś z twoich szalonych krewnych? Przecież mówiłaś, że czasem ktoś z twojej rodziny wariuje.
DZIEWCZYNA (poważnie) Nie, to nie jest mój krewny. Do nikogo nie jest podobny. Gdzieś go widziałam, ale gdzie? Już wiem gdzie! W podręczniku do słoweńskiego! (zaczyna kartkować książkę) Patrz! Tu, na tej stronie jest jego zdjęcie.

    Zmiana sceny. Nadmorski hałas milknie. Morze. Fale uderzające o brzeg. Mewy.

ČOP (macha nogami, delikatne pluskanie wody) Ah, jak mi dobrze w tym cieple! Prawdziwy balsam na moje żylaki. Och! Jak przyjemnie jest moczyć nogi w morzu. Mmmm. Życie jest naprawdę cudowne. Hej, gdzie jesteś? Jesteś tutaj? (w tyle kroki i gwizdanie) Chodź przysiądź się! Razem będziemy obserwować mewy. Jak pięknie wyglądają, kiedy lecą do słońca. (gwizdanie i kroki na piaszczystej plaży, nagłe przerwanie) Co robisz, zwariowałeś!? (przesuwanie po piasku, silne pluskanie wody) Co jest z tobą? Ojej, chcesz mnie utopić!? Pomieszało ci się ? Co ja ci zrobiłem? Ratunku! Na pomoc! Aaaa! (krzyki Čopa mieszają się z bąbelkami. Bulgotanie.)

    Efekt dźwiękowy, który próbuje wyrazić przeskok czasowy. Zmiana sceny.

    Gabinet Čopa. Čop grzebie po książkach i w papierach, mruczy coś niewyraźnie sam do siebie. Ktoś puka.

ČOP Proszę!
    Drzwi powoli zaskrzypiały. Wchodzi Prešeren.
PREŠEREN Bądź pozdrowiony Matija! Szczęść Boże!
ČOP O, patrzcie go, to ty France? Szczęść Boże! Cieszę się, że cię widzę po tak długim okresie czasu.
PREŠEREN Ja też. Jak się masz? Co porabiasz?
ČOP Och, żebyś ty wiedział, ile mam roboty! Tyle, że świata nie widzę, poza tymi papierami, co się gromadzą na stole.
PREŠEREN A co porabiasz, jeśli można wiedzieć?
ČOP Zacząłem pisać historię literatury. Możesz sobie wyobrazić, jaka to ciężka praca?
PREŠEREN Oczywiście. Musisz brać pod uwagę mnóstwo różnych informacji i sprawdzać je w rozmaitych książkach, trzeba cytować pisarzy i ich dzieła, a również, to co inni o nich napisali. Podjąłeś się trudnego zadania Matija. A myślisz, że w swoim dziele będziesz zupełnie bezstronny? Jesteś pewny, że nikogo nie zlekceważysz, że będziesz z odpowiednim dystansem omawiał naszych pisarzy?
ČOP Ha! Skąd mogę wiedzieć. Będę się starał, jak mogę! Powiem ci tylko, że zacznę od Rękopisu Fryzyjskiego, a zakończę na tobie. Co o tym sądzisz?
PREŠEREN (z entuzjazmem) Cieszę się, że i mnie umieścisz w historii literatury.
ČOP (uśmiecha się znacząco) Ha, ha. Dlaczego ciebie miałoby nie być, przecież jesteś moim przyjacielem.
PREŠEREN (też się uśmiecha) No, dobrze, że już wiem, czym zasłużyłem sobie na miejsce w twojej książce. Ale powiem ci, jeśli pójdziesz mi na rękę, to i ja ci kiedyś pomogę w życiu - zobaczysz, obiecuję!
ČOP No wiesz co? Ja cię umieszczam w mojej książce, ponieważ uważam, że jesteś dobrym poetą i wiem, że piszesz dobrą poezję, a nie dlatego, że jesteś moim przyjacielem!
PREŠEREN No, jak już jesteśmy przy mojej poezji, co o niej sądzisz? Ale powiedz szczerze i nie tylko tyle, co już powiedziałeś, że jest dobra. Powiedz, czy mogę się równać z innymi europejskimi poetami?
ČOP A z kim, jeżeli możesz być bardziej dokładny?
PREŠEREN Z Goethem?
ČOP (prowokuje) Ajajaj! Jak możesz mówić coś takiego? Czy w ogóle wiesz, kto to był Goethe? Tyle już o nim rozmawialiśmy. No, nie powiem, dobry jesteś, ale Goethe to jest tylko Goethe.
PREŠEREN (smutno) Przecież wiem.
ČOP (chamsko) Ha, ha, ale cię nabrałem. Oczywiście, że możesz się równać z Goethem, na przykład twój „Wieniec sonetów” jest czymś wybitnym. Pamiętasz, jak ci nie chciałem uwierżyć, że "Do Julii" naprawdę można przeczytać w akrostychu? Ja to uważałem za wielkie arcydzieło, jakiego jeszcze nikt nigdy nie stworzył. To może powstać tylko z prawdziwej miłości. A ta Julia, ta Julia to była rzeczywiście niezapomniana historia. Jesteś jeszcze w niej zakochany?
PREŠEREN Jeszcze trochę, ale już nie tak mocno jak kiedyś.
ČOP Och, żebym ja wiedział, co cię do niej przyciąga! Ale zostawmy to. Co się tyczy twoich wierszy, musisz wiedzieć, że jesteś jednym z pierwszych pisarzy, który pisze w ojczystym języku. Pokazałeś naszym ludziom, że można także pisać w ojczystym języku wysoką poezję. W naszej historii było wielu ludzi, którzy zrzekli się ojczystego języka i pisali po niemiecku. Ja sądzę, że nie powinno się wstydzić ojczystego języka. Pisać tak, jak mówią ludzie.
PREŠEREN Tyle razy już to mówiłeś.
ČOP I zawsze tak będę mówił. (uderza w stół i powtarza wyniosle) Pisać tak, jak rozmawiają ludzie.
PREŠEREN Ludzie mówią różnie. Popatrz, ilu ty uczysz się języków - prawie dwadzieścia, to prawdziwa głupota. To nieprawdopodobne, z drugiej jednak strony to, że ty się uczysz tylu języków, jest korzystne. Wiesz przecież, dzisiaj jest tak: im więcej znasz języków, tym jesteś ważniejszy.
ČOP Oczywiście, że tak. A co myślisz, dlaczego ja się ich uczę, dla hecy? Dzisiąj jakakolwiek większa fabryka potrzebuje swojego tłumacza, żeby jej pomagał przy nawiązywaniu kontaktów handlowych z zagranicą. Mam nadzieję, że i ja pewnego dnia zatrudnię się w jakimś przedsiębiorstwie i nie będę musiał zarabiać marnego grosza w bibliotekach. Nie uczę się na darmo tych wszystkich języków, mój Franciszku! To jest wszystko zaplanowane, moje interesy są czysto pragmatyczne.
PREŠEREN Iloma językami już władasz, dwunastoma, trzynastoma? Poczekaj chwilę, gdyż prawdę mówiąc mówisz, jak stary Rzymianin, Lech, Francuz, Hiszpan, Niemiec, Albańczyk, Czech, Polak, Rosjanin, Chorwat, aha i jeszcze Grek. Čop, przecież ty jesteś prawdziwym bohaterem.
ČOP Prawda, że jestem?
PREŠEREN Naprawdę. Powiedz, czy nie mieszają ci się te wszystkie języki?
ČOP Jakby ci to wytłumaczyć, najpierw muszę wyjaśnić niektóre prawidłowości pracy mózgu. Wiesz, mózg podzielony na dwie półkule, dzięki temu człowiek też wyróżnia, co jest prawą, a co lewą stroną.
PREŠEREN Wiem, czytałem o tym.
ČOP Dobrze. Tak więc jedne informacje zbierają się po lewej stronie, a drugie po prawej. I tak samo jest w języku, dla niego są potrzebne dwa centra: centrum zapamiętywania i centrum mówienia. To jest cała tajemnica. Kiedy na przykład chcę sobie zapamiętać jakieś słowo, "wkładam" go do pamięci. Jeśli chcę wymówić to włączam centrum mówienia. Proste, nieprawdaż?
PREŠEREN (entuzjastycznie) Rzeczywiście!
ČOP Ale dlaczego akurat u mnie jest to tak dobrze rozwinięte, co to jest, czy to jest dziedziczone, czy wyćwiczone, czy jedno i drugie? Wiesz wszystko jest  możliwe, tylko u mnie prawdopodobnie chodzi o wyćwiczenie. Kiedy byłem młody dawali mi bardzo dużo niemieckich książek, w ten sposób rozwinął mi się słuch do języków obcych. Jeżeli chciałem zrozumieć książki musiałem się potrudzić, musiałem odróżniać różne rodzaje słów, musiałem odróżniać czas przeszły od teraźniejszego, podmiot od orzeczenia. Właściwie uświadomiłem sobie w swojej podświadomości znaczenia wyrazów. Tak to było, wiesz to nie było proste zadanie, ale w moim późniejszym rozwoju przyniosło samą korzyść.
PREŠEREN Myślisz, że ja też mógłbym się nauczyć tylu języków?
ČOP Na tyle, na ile cię znam, wydaje mi się, że dałbyś radę, gdyż myślę, że jesteś wystarczająco zdolny.
PREŠEREN Ach, dajże spokój.
ČOP No, przecież nie żartuję, chyba wiem jakie sonety piszesz, to naprawdę można nazwać prawdziwą poezją.
PREŠEREN Nie przesadzaj. Lepiej otwórzmy jakąś butelkę i wznieśmy toast za moją poezję.
ČOP Głupi jesteś? Butelkę?
PREŠEREN Dobrze, to otwórzmy dwie.
ČOP To jest pomysł! Niech każdy pije ze swojej butelki. (otwiera kredens i stawia na stole dwie butelki domowego wina) Będzie dobrze, prawda?
PREŠEREN Oczywiście, jeszcze się pytasz? No otwieraj już!
    Čop otwiera dwie butelki,  wznosi toast i zaczyna pić.
PREŠEREN Dobre wino, prawie takie jakie piliśmy na weekendzie u Smole.
ČOP Ty też nie możesz go zapomnieć?
PREŠEREN To było cholernie dobre wino - aż same z siebie ciekło po gardle.
ČOP Muszę powiedzieć Andreju, żeby zostawił dla mnie parę litrów.
PREŠEREN Tak. Tydzień temu dał mi dwadzieścia litrów.
ČOP A zostało ci coś jeszcze?
PREŠEREN Nie, a czemu pytasz? Ha ha ha!
    Znowu przechylają, każdy pije swój litr. Prešeren na eks, Čop z dwoma przerwami, między którymi łapie oddech. Nie są jeszcze bardzo pijani.
ČOP Posłuchaj France, właśnie teraz, kiedy mam dobry nastrój. Pokażę ci coś, coś co zaprze ci dech, tylko musisz mi obiecać, że nikomu nie powiesz.
PREŠEREN Smole ani Kastelcu też nie?
ČOP Im też nie, no oni też są moimi przyjaciółmi, ale ty tylko mnie zrozumiesz.
PREŠEREN Naprawdę jestem ciekawy, co mi pokażesz.
ČOP Poczekaj jeszcze trochę. Pijmy, a kiedy to opróżnimy pójdziemy do piwnicy. Tam jest ta rzecz, zobaczysz, jaka jest interesująca.
PREŠEREN Tak mnie to ciekawi, że nie mogę wysiedzieć.
ČOP Nie martw się, przecież nie będę cię spragnionego gnał przez wodę. Na zdrowie!  
    Piją.
ČOP Powiedz mi France, a ty nie masz ochoty, żeby nauczyć się jakiegoś drugiego języka, oprócz niemieckiego? Dobrze go znasz, ale czy wiesz, ile języków jest jeszcze na świecie?
PREŠEREN Wiem, około 10 tysięcy, ale języki wymierają. Statystyki mówią, że przez 150 lat na świecie będzie tylko 5 tysięcy języków, a ludności będzie nawet 10-krotnie więcej i to jest to, co mnie martwi. Martwię się o mniej popularne języki, boję się, że będą wymierać, wiesz o który się martwię najbardziej o serbsko-łużycki. Słyszałeś już o nim?
ČOP Ha, Maryjo! A powiem ci coś w tym języku, jakie narzecze chcesz usłyszeć: górne, czy dolne łużyckiej serbszczyzny?
PREŠEREN A, w górnym coś powiedz.
ČOP Jedyn člowjek džeše z Jeruzalema do Jericho, a padže mjez rubježnikow, kotržiž jeho wurubiwši a zraniwši wotendžechu, jeho napol mortweho wostajiwši.
PREŠEREN Matko Boska! Jaka poezja! Ale jak już powiedziałem, obawiam się, że ten język zginie. Niemcy ich asymilowali, a może wiesz, Mateuszu, ilu ludzi mówi jeszcze w tym języku?
ČOP Pomyśl France, tylko dwieście tysięcy! Wyobrażasz sobie, że nas Słoweńców, zamiast 400 tysięcy byłoby tylko 200 tysięcy. Jak szybko Niemcy zatarliby nasz dialekt. Wszyscy szwargotaliby po niemiecku.
PREŠEREN Nie mów! Już teraz większosć ich szwargota, a niektórzy zaczęli pisać nawet poezję po niemiecku. Tamtych dwóch tchórzy: Malavašić i Kordeš. (wścieka się) Fuj! Jaki mam wstręt! Sam wolałbym umrzeć, niż napisać wiersz po niemiecku. Posłuchaj, jaką im dałem nauczkę nieszczęśnikom, którzy uważają się za Niemców.
ČOP Posłucham cię France. Powiedz!
PREŠEREN (wściekle i demonicznie deklamuje)

Czech, Polak i Ilir, Rosjanin tylko swój język
mają prawo rozwijać, tylko oni w nim pisać;
Bialorusinom, ni Ukraińcom, Słowakom ani Słoweńcom
tego nie wolno, oni, Slavii psy, mają szczekać i łapy lizać.

ČOP Dobrze im powiedziałeś France. I na Łużycach dzieje się podobnie jak u nas i wszyscy ci, którzy mają więcej słowiańskiej krwi określają się Niemcami. Ale Serbowie łużyccy mimo wszystko nie wymrą. Tak samo jak my i oni się utrzymają - obydwoje mamy historię, kulturę i flagę narodową.
PREŠEREN Bóg wie, czy oni mają też poezję ludową - naprawdę ciekawie byłoby przerobić jakąś serbsko-łużycką pieśń ludową na poezję. Wiesz, kiedyś rozmawiałem z kimś kto uważał, że nie powinno się przerabiać pieśni ludowych, tylko mają zostać takie jak są. Ale mi się to wydaje nie w porządku. Powiedziałem mu, że się z tym nie zgadzam i pomyśl człowiek ten śmiał się jeszcze spierać ze mną.
ČOP Rzeczywiście musiał być głupi.
PREŠEREN I jeszcze jak! Przerobiona pieśń jest zawsze piękniejsza od ludowego oryginału. Posłuchaj, jak ładnie przerobiłem „Piękną Vidę”. (śpiewa w pijackim, lekko kabaretowym stylu na wesołą melodię)

Piękna Vida czekała
tam przy morzu noc i dzień
na murzyna, który przypłynie
ze swoją barką do przystani.

A morze falowło
i wszędzie się pieniło
i murzyn utonął
a wraz z nim jeszcze łódź.

La la la la la...

    Prešeren zachęca Čopa, żeby i on zaśpiewał. Čop przyłącza się do niego i jeszcze raz razem śpiewają.

ČOP Wspaniale! I niech jeszcze ktoś powie, że pieśni ludowych nie powinno się przerabiać.
PREŠEREN Wiesz, tak mówią tylko ludzie ze wsi, którym się podoba tylko to, co jest chłopskie. Dobrze, moi przodkowie też byli chłopami, ale mimo wszystko trochę rozumu mieli.
ČOP Ach, rozsądek jest bezpłodną rzeczą. W czym pomoże ci rozum, kiedy serce jest puste? Ja uważam, że nie jest ważne ile rozumu ma ktoś w głowie, ale ważne jest, że jest uczciwy i ma dobre serce.
PREŠEREN (dumając) Masz rację cholera, masz rację!
ČOP A teraz chodźmy do piwnicy, tam jest ta rzecz, którą muszę ci pokazać.
PREŠEREN Kurcze Matija, ale mnie męczy ciekawość! Ale na koniec musimy jeszcze wznieść toast.
ČOP Będziemy później, weź tę butelkę z sobą do piwnicy.
PREŠEREN (zadziornie) Nie martw się w piwnicy lepiej otworzę nową. Na zdrowie Matija!
ČOP Na zdrowie France! (wznoszą toast z butelkami robiąc kilka dużych łyków)
ČOP Also gehen wir, mein Schatz!

Muzyczne przejście. Zmiana sceny. Piwnica.

PREŠEREN (niucha) Fuj! Jaki stęchły i spleśniały zapach! I jaki bałagan, prawdziwa rupieciarnia. Kiedy ty tu ostatnio na dole sprzątałeś?
ČOP Matko Boska! Za dużo chciałbyś wiedzieć!
PREŠEREN Nawet wtedy nie posprzątałeś kiedy przyszła tu z wizytą ta twoja Mary Mossington?
ČOP Przecież nie prowadziłem jej do piwnicy!
PREŠEREN Tak, ta Mary Mossington to była baba fest, takiej miłej piętnastolatki jaką ona była nawet jakbyś chciał to wokół nie znajdziesz.
ČOP (z lekkim żalem) Przestań, nie mów o kobietach France! Co z tego, jeśli ty już spałeś z babą, kiedy ja jeszcze nie.
PREŠEREN (głęboko zaskoczony) Co? Jeszcze nie spałeś z żadną babą?! Co ty powiesz? Ciągniesz mnie za nos?
ČOP (mocno się złości) Bądź teraz cicho France! Może ja jestem winny, że jeszcze z żadną nie spałem? Zostaw mnie w spokoju! Moje uczucia nic cię nie obchodzą, jeśli cię to naprawdę interesuje to ja też czuję, nie jestem robotem i mimo tego wiele rzeczy wiem. Ach, żebym chociaż jeden dzień przeżył z jakąś ładną dziewczyną, prawdę mówiąc obojętnie z jaką! Ach, wiesz, co bym dał France, nie wyobrażasz sobie, co bym dał!
PREŠEREN (delikatnie) Co byś dał Matija? Co byś dał? W ogóle wybacz, że zacząłem rozmawiać o kobietach.
ČOP (chwilę milczy, a potem poważnie) Całą swoją wiedzę bym oddał.
    Milczą.
ČOP Żadna wiedza dla mnie tyle nie znaczy, jak to żeby mieć żonę i dziecko. Żebym ja miał rodzinę!
    Milczą.
PREŠEREN (poważnie i delikatnie) Tak, dobrze to powiedziałeś Matija, dobrze to powiedziałeś!
ČOP Mimo, że byłbym chłopem, to miałbym coś, co by mnie uszczęśliwiało. Miałbym dzieci France, pomyśl miałbym coś, co by było tylko moje i mojej żony. I z żoną mielibyśmy jeden mały domek na wsi i kochalibyśmy się, a dzieci kochałyby nas. A ciebie wybrałbym na chrzestnego France, ty byłbyś naszym dobrym przyjacielem rodziny - adwokat z miasta. Wiesz, jeśli miałbym rodzinę to w ogóle nie studiowałbym języków obcych. Wszystkie te języki są tylko rekompensatą za moje nieszczęśliwe życie.
PREŠEREN (pociesza go) Jeszcze wszystko przed tobą Matija! Ale co chciałeś mi pokazać, dlaczego zeszliśmy na dół?
ČOP Patrz tu mam te papiery. Przed rokiem zniosłem je na dół, zaraz zobaczysz tylko je znajdę. (grzebie w koszu z papierami)
PREŠEREN Hm, a gdybym ja ci jakąś babę załatwił? I to już nawet jutro. Wiesz jutro jestem umówiony z Aną Jelovškovą, ona ma starszą siostrę Mancę, która trochę kuleje i nosi podwójne szkła, ale ma ładne piersi i ma ten sam problem co ty: nikogo nie ma, jest sama. Masz trochę czasu jutro po obiedzie?
ČOP Oj, nie wiem, idziemy się kąpać z Kastelcem.
PREŠEREN Daj spokój, zostaw Kastelca. Niech się idzie sam kąpać, a ty pójdziesz ze mną oglądać Mancę!
ČOP Podwójne szkła ma, powiadasz?
PREŠEREN Podwójne, tak jak mówiłem.
ČOP Właściwie załatwione, tylko powiedz kiedy?
PREŠEREN U mnie, nie prędzej, jak o trzeciej po południu. Razem pójdziemy do Ani i tam przedstawię ci Mancę.
ČOP Mi to odpowiada, tak więc mogę załatwić obie sprawy: po południu pójdę się kąpać z Kastelcem, a o trzeciej będę u ciebie.
PREŠEREN Dobra, pasuje. Ale, czy znalazłeś już w końcu to, co chciałeś mi pokazać?
ČOP (jeszcze ciągle grzebie) Jest mi wszystko jedno jeśli nie znajdę, w każdym bądź razie chciałem ci pokazać coś, co by cię mocno zaskoczyło, co sprawiłoby, że nie mógłbyś spać - tak bardzo by cię to męczyło!
PREŠEREN (cały nerwowy) Ale co to jest?
ČOP (dumnie) Moja poezja.
PREŠEREN (cały zaskoczony) Co? No nie wódź mnie za nos! Ty, Matija, ty piszesz? Jeszcze raz powiedz, proszę!
ČOP Tak, tak moją poezję chciałem ci pokazać.
PREŠEREN No, dzisiaj to ty mnie naprawdę zaskakujesz: nie spałeś jeszcze z żadną babą, piszesz poezję, co jeszcze dzisiaj przyjdzie mi się o tobie dowiedzieć?
ČOP Przestań, proszę! A ty powiedz, ile miałeś lat, jak pierwszy raz?
PREŠEREN Ale co pierwszy raz: spałem z kobietą, czy pisałem poezję?
ČOP Spałeś z kobietą.
PREŠEREN Trzydzieści jeden, szczere słowo.
ČOP Kłamiesz, dobrze wiem, że miałeś trzydzieści trzy lata i to się wydarzyło dopiero przed dwoma laty.
PREŠEREN Ach zostawmy to Mateuszu, lepiej pokaż mi swoją poezję.
ČOP Pokażę jeśli mi obiecasz, że nie będziesz się smiać.
PREŠEREN Obiecuję.
ČOP (w końcu znajduje papier i wręcza go Prešernowi) Masz oto on. Przeczytaj i powiedz czy ci się podoba.
PREŠEREN Lepiej ty przeczytaj Matija. Ja wolę rozkoszować się słuchaniem. Lubię słuchać poety, który czyta swoją poezję.
ČOP No dobrze, posłuchaj! (uroczyście recytuje z odcieniem lekkiego pijaństwa)

Swych klientów oszukiwał
jescze w zeszłym roku kupiec,
mierzył płótno, nosił pudła –
zamek sobie kupi dzisiaj.
Gdyby był poeta w Chinach,
dalszą drogę w oczach miałby,
atramentem brudząc palce
może o miłości marzyć,
którą wzbudzi w pięknej pani –
los poecie zawsze kłamie.

Jednak nie przestaje pisać,
grabcie sobie srebro, złoto
i kupujcie zamky, dwory,
żyjcie sobie w nich szczęśliwie!
Tam, gdzie niebo się rozpina,
tam jest dla poety zamek,
srebro w nim to rosa trawy,
złotem czysta ranna zorza,
z tą własnością bez kłopotu
całe życie w biedzie marzy.

 

PREŠEREN (nie mniej entuzjastycznie) No, brawo, brawo Mateuszu. Nieźle, nieźle. Muszę przyznać, że jest bardzo dobrze, właściwie znakomicie, wygląda na to, że nigdy jeszcze nie napisałeś żadnego wiersza. Kiedy powstał?
ČOP Wydaje mi się, że rok temu, tak rok i prawie pół.
PREŠEREN A nic nie powiedziałeś?
ČOP Dlaczego miałbym ci powiedzieć? Może jesteś moim bratem, czy co?
PREŠEREN Wszystko jedno, że nie jestem, ale i tak mogłeś mi powiedzieć.
ČOP No dobrze, tak się stało, lepiej powiedz szczerze, co o niej sądzisz?
PREŠEREN Toteż ci mówię: na początek nieźle, tylko przerobić by go trzeba było - parę poprawek, żeby się lepiej rymował. Reszta jest w porządku, ideowo też mi się wydaje dobry. Zresztą sam wiesz, przecież jesteś naszym najlepszym teoretykiem jeżeli chodzi o poezję.
ČOP Tak myślisz?
PREŠEREN Bóg mi świadkiem, że tak jeśli w ogóle ktoś się tym u nas jeszcze zajmuje i wygląda na to, że nie masz żadnej konkurencji - jesteś w tym najlepszym specjalistą.
ČOP Ho, ho, ho specjalistą, najlepszym specjalistą jestem, że większego, że prawie większego nie ma. Ho, ho, ho!
PREŠEREN Matija, jesteś prawdziwym łajdakiem!
ČOP Co myślisz, żeby opublikować ten wiersz w  Čebelicy.
PREŠEREN (szczerze) Poczekaj trochę, nie przesadzaj! Jeśli powiedziałem, że jesteś dobrym teoretykiem, to jeszcze nie znaczy, że jesteś też dobrym pisarzem. Trzeba rozróżniać, nie możesz być jednym i drugim. Popatrz na mnie! Czy ja może zajmuję się teorią? Nie, bo to nie jest moja dziedzina. Niech każdy robi to, co potrafi najlepiej. I niech każdy ocenia to, co potrafi: niech buty sądzi tylko szewc!
ČOP (po słoweńsku) Le čevlje sodi naj Kopitar!
PREŠEREN Kaj si rekel?
ČOP Nič takega, kar bi te zanimalo.
PREŠEREN Zakaj me ne bi? Povej mi, kaj to pomeni.
ČOP Prav. To je le prevod tvoje pesmi.
PREŠEREN O, jak piękny język!
Čop: Kje pa ste se naučili tako dobro govoriti po poljsko?
PREŠEREN Ha, gdzie? Saj nisi ti moj edini prijatelj!
Čop: O kom pa govorite?
PREŠEREN Mowię o Korytce . Ja go słoweńskiego, on mnie polskiego - wymieniliśmy się.
ČOP: A, pan Korytko, mówisz? A kiedyż to przyjedzie pan Korytko do Lublany?
PREŠEREN W 1837 roku, a więc za trzy lata.
ČOP I on ciebie nauczył polskiego?
PREŠEREN Seveda.
ČOP Si predstavljam. Ali si imel kakšne težave?
PREŠEREN Żadnych kłopotów nie miałem. Szło bez problemów.
ČOP To pomeni, da si velik talent.
PREŠEREN Prawda. To drži.
ČOP Ne razumem.
PREŠEREN A my się dobrze zastępujemy? Raje govori po slovensko.
ČOP Welcher Dialekt? Möchten Sie die zulukafrische Variante hören?
PREŠEREN Well, my friend, do anything you want? I quit!
Cop (po czesku) Prosim te, Prešernu! Dnes je pracovni den. Boli me hlava. Často me boli hlava. Ale ti to ne viš. Ne viš! Ne viš, kam hodi vitr spat!
PREŠEREN  Protože jsem zachranični student.
ČOP Františku, ti umiš mluvit!
PREŠEREN Nie dam sobie w kaszę dmuchać.
ČOP (po szwedzku) Talar du svenska?
PREŠEREN Nej. Jag talar bara lite tyska och lite polska. Nie oszukasz mnie, jeśli się jeszcze tak wysilasz.
ČOP Prav. Torej še enkrat v poljščini.
PREŠEREN Dobro. Če praviš v poljščini, naj bo v poljščini.
    Chwila ciszy.
PREŠEREN Ej, Matija, dlaczego nic nie mówisz?
ČOP (nagle) Ojej, coś tu jest nie w porządku, ręce zaczęły mi się trząść!
PREŠEREN (zaskoczony) Co jest?
ČOP Nie wiem, coś jest nie tak!
PREŠEREN A z tobą wszystko w porządku, Matija?
ČOP (krzyczy) Aaa! Nie! Nie!
    Przerwa.
PREŠEREN (przestraszony) Co się dzieje, Matija?
ČOP Nie wiem, aż ręce mi się trzęsą, serce przestaje bić, nie wiem czy za dużo wypiłem. Ojej, co się ze mną dzieje? Oj, szyja mnie boli a teraz głowa. Ojej, czuję mrowienie. Pomóż mi, France!
PREŠEREN Jak mam ci pomóc?
ČOP Przynieś mi wody, wody!
PREŠEREN (podczas nalewania wody do szklanki) Usiądź i uspokój się, zobaczysz, że będzie lepiej!
ČOP Nie wiem, co to jest. (piję wodę, głos mu się trochę załamuje) Nie mogę już rozmyslać. Wszystkie te języki mieszają mi się w jeden i ten sam uniwersalny. Ojej, mam problemy, duże problemy. (głos mu drży, chodzi tam i z powrotem, szybko) Przesadziłem. Tyle różnych danych, tyle rozmaitych informacji. To za wiele na mój mózg, mimo że jest pojemny i wytrzymały. To są skrajności. (płacząc) Dlaczego taki okrutny los właśnie mnie dosięgnął?
PREŠEREN (powoli i spokojnie) Być może żyjesz tylko dla jednej istoty. W tym jest najprawdopodobniej cała tajemnica. Jesteś inteligentny, ale nie widzisz, że w końcu jesteś tylko człowiekiem, zwykłym człowiekiem, który niewiele się różni od innych ludzi. Naprawdę w ogóle nie różnisz się od chłopa. W tobie tkwi frustracja: to, że władasz tyloma językami jest ucieczką od codzienności, chcesz się skoncentrować na czymś innym, chcesz zatrzeć istotę. Nie potrafisz się uspokoić, ja sam mam podobne problemy - brakuje mi tego, co ma normalny człowiek i wydaje mi się, że tobie też.
ČOP Coś mi mówi, że nie jestem zdrowy. Jestem chory. Wszystkie te dwadzieścia języków zmieszało mi się w jedną i tą samą strukturę i nie mogę z niej wykrzesać niczego dobrego, co mogłoby funkcjonować i też zdaję sobie sprawę, że to jakiś rodzaj choroby. (chodzi energicznie) Ja muszę inaczej, nie mogę tu zostać. Przez głowę przelatują mi różne wypowiedzi, których nauczyłem się w młodości. Zabierz mnie do lekarza! (szlochając) Zabierz mnie do lekarza! Nieee!
PREŠEREN Uspokój się, nie myśl o tym. Zaufaj mi. Ja jestem twoim doktorem, twój doktor France. Wyobraź sobie, że jesteś ptakiem, który leci przez góry, doliny. (powoli i spokojnie) Leci i leci, wyżej i wyżej... Obserwuje rozległe horyzonty pod sobą, zapuszcza się w świat jasności, lampy, świecącej lampy, która ginie w zamglonym tle, zanurza się i zanurza, zatapia się i zatapia, aż nie zaśnie... zaśnie... zaśnie... (wszystko cichnie) zaśnie... zaśnie...

    W tą atmosferę wplatają się elementy podobne początkowym. Morze. Fale, które uderzają o brzeg. Mewy. Gwizdanje. Kroki na piaszczystej plaży, potem powolna zmiana sceny. Nadmorska wrzawa. Samochody. Trąbienie klaksonów. Morze w tle. Pluski wody spowodowane skokami. Krzyki dzieci. Szczyt turystycznego sezonu.

DZIEWCZYNA (wertuje po książce) Popatrz, tak jak ci mówiłam, to jest on - facet z podręcznika do słoweńskiego. Widzisz go?
CHŁOPIEC Rzeczywiście jest do niego podobny. (zaskoczenie) Hej, nie ma go! Zniknął! Tylko jego cylinder został na skale.
DZIEWCZYNA Mam nadzieję, że się nie utopił.
CHŁOPIEC Skąd wiesz!? W tym fraku ciężko byłoby pływać.
DZIEWCZYNA Czy w ogóle umiał pływać? Takiego czegoś jeszcze nie było!
CHŁOPIEC Ach zostawmy teraz tego faceta we fraku i w cylindrze. Przeżyje, gdziekolwiek będzie. Chodź, idziemy się kąpać!
DZIEWCZYNA Nie mogę teraz. Będę się uczyć na poprawkę.
CHŁOPIEC Nie bądź głupia! Jesteśmy nad morzem.
DZIEWCZYNA No idź do wody, przyjdę do ciebie, muszę powtórzyć. (kartkuje po książce)
CHŁOPIEC (ze złością) Daj mi ten przeklęty podręcznik! Idziemy się kąpać.
DZIEWCZYNA Nie dam, puść go!
CHŁOPIEC Dawaj go!
I wyrywają sobie podręcznik, który niestety wpada do wody. Plusk.
DZIEWCZYNA (z żalem) No, popatrz, co narobiłeś! Podręcznik wpadł ci do morza! Fale go pochłonęły. Nie ma go! Z czego teraz będę się uczyć na poprawkę?!
CHŁOPIEC (zamyślony) Aha. Naprawdę utonął...

KONIEC


MATIJA ČOP (1797-1835)

W historii literatury słoweńskiej znany, nie tylko jako znakomity krytyk i teoretyk literatury, ale również językoznawca i poliglota. Studiował filologię klasyczną na Uniwersytecie w Wiedniu. W latach  1822 – 1827 pracował jako profesor gimnazjalny we Lwowie, gdzie nawiązał  kontakt z polską młodzieżą i zaznajomił się z poezją Mickiewicza, stając się jej entuzjastą i popularyzatorem. Sporo podróżował, był  wybitnym znawcą języków i literatur europejskich. Swoją wiedzą i doświadczeniem dzielił się z Prešernem, był jego duchowym opiekunem i przyjacielem. Przeciwnik fanatyzmu, fantastyki i tendencyjności, cenił Dantego, Goethego, Byrona. Miał własną wizję i koncepcję słoweńskiej  literatury, która - jego zdaniem - winna łączyć w sobie najlepsze  pierwiastki klasycyzmu z duchem romantycznym. Dla Historii literatury południowosłowiańskiej; Šáfaika, wydanej dopiero w roku 1864, napisał przegląd literatury słoweńskiej. Był wielkim autorytetem  dla ówczesnych pisarzy słoweńskich. Zginął tragicznie, utonął podczas  kąpieli w Sawie.

FRANCE PREŠEREN (1800-1849)

Żył w czasach Mickiewicza, ale swoją pozycją bardziej może przypomina Kochanowskiego: powołując do życia obszary ducha w nowym wtedy języku (językiem, którym porozumiewała się ówczesna słoweńska inteligencja był niemiecki) w sposób bardzo naturalny łączył problematykę narodową z przeżyciami osobystymi. Wywodzący się z chłopów prawnik po studiach w Wiedniu, chciał zdobyć swoją Laurę, bogatą mieszczkę Julię Primicovą, siłą poetycką „Wieńca sonetów”.  Kiedy Jan Kollár, słowacki poeta, wymyślił, że mają prawo istnieć tylko cztery słowiańskie języki: czeski, polski, ilyiryjski i rosyjski, Prešeren odpowiedział mu epigramem „Zarozumialcy czterech liczniejszych rodów Slavii”.  (Katarina Šalamun Biedrzycka)

Tłum. Katarina Šalamun-Biedrzycka

Tłum. Katarina Šalamun-Biedrzycka

  Prešeren poznał internowanego Polaka Emila Korytkę (1813-1839) wkrótce po jego przybyciu do Lublany w roku 1837. Uczył go języka słoweńskiego, sam zapoznając sie z polszczyzną. Korytko odnalazł się w słoweńskich realiach, pokochał Słoweńców, a jego pasją stało się gromadzenie ludowych ballad, opowieści i zagadek.